17 lip

KUKU NA MUNIU

Medycyna nie zna wprawdzie chorób przyzwoitych i chorób nieprzyzwoitych, podział ten jednak występuje w życiu codziennym nie jest bez znaczenia dla historii języka i historii przysłowia. Są mianowicie choroby, o których mówi się półgębkiem i których nie nazywa się po imieniu. Są to mianowicie choroby płciowe i choroby umysłowe. Przyczyną takiego ich traktowania są czynniki natury psychologicznej za pierwszymi kryje się pomówienie chorego o rozpustę, za drugimi o głupotę. Ze stanowiska języka i przysłowia konsekwencje tego stanu rzeczy są niezwykle bogate, nazwy bowiem chorób zastępuje się mniej lub więcej obrazowymi określeniami o charakterze przysłowiowym. Z przyzwoitek stosowanych w samej tylko literaturze staropolskiej, w której panowały inne konwencje obyczajowo-językowe, na określenie „choroby francuskiej” stworzyć by można przezabawną wiązankę. A to samo dotyczy chorób umysłowych. Dzisiaj jeszcze powszechnie używamy wyrażenia „Ma bzika w głowie” „Głowa g”, NKPP „Bzik ” i nikomu na myśl nie przyjdzie, iż ów „bzik” jest tym samym co „bziak”, zdrobnieniem od „bzu”, analogicznym do „fijoła” i „fijołka”, również synonimu jakichś niedomagań umysłowych.

Dodaj komentarz