17 lip

Całowanie pateny

Oto po uroczystym nabożeństwie ksiądz podawał kolatorowi i jego najbliższej rodzinie patenę do pocałowania. Był to zaszczyt wyjątkowy, nieosiągalny nawet dla osobników, którzy stali na najgórniejszym szczeblu hierarchii wiejskiej, a więc choćby dla wójta. I tutaj właśnie wkracza przysłowie o kuchcie, a więc o indywiduum, które zajmowało szczebel drabiny tej najniższy. Kuchta bowiem to figura zajęta w kuchni dworskiej, popychadło kucharza czy kucharki, używane do palenia pod blachą i do zmywania naczyń. Przysłowie więc o kuchcie i patenie ustala odległość społeczną między dołami i szczytami hierarchii wiejskiej, daleko ponoś większą niż ta, o której mówi inne przysłowie: „Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie.” Chyba że wyraz „smród” przyjmujemy w sensie staropolskiego „smarda”. Rozumiał to doskonale jeszcze Jan Lam, gdy w swych Głowach do pozłoty omawiane przysłowie, ale w ujęciu chłopsko-ukraiń- skim: „Kuda kuchti do patyny”, wkładał w usta pijaczyny-nau- czyciela. Dziwak ten mieszka w nędznej izbie, w karczmie małomiasteczkowej, cytuje zaś z patosem słowa Horacego o apartamencie poetyckim wykładanym złotem i kością słoniową. „To się tyczy Moszka powiada ale kuda kuchti do patyny.”

Dodaj komentarz