17 lip

KUCHTA I PATYNA

Pod hasłem „Kuchta” podaje Adalberg dwa przysłowia: „Jak kuchta do patyny” oraz w Dopełnieniach „Skąd kuchcie do patyny”. Pierwsze z nich objaśniono jako „wcale niestosowny”, przy drugim wyjaśnienia nie ma. Niewielu zapewne ludzi w Polsce wie, co to jest patena, a nawet ci, co wiedzą lub dowiedzą się ze słownika, niełatwo odgadną, jak przysłowie powstało i co znaczyło, sprawa zaś w nim utrwalona dotyczy stosunków, które należą do przeszłości, trzeba więc ją tutaj wyświetlić.
Patena jest to krążek, służący do nakrycia kielicha przy mszy używanego. Ma on kształt talerzyka, na którym ksiądz przełamuje hostię, na patenę więc padają okruchy opłatka. Myliłby się jednak ktoś, kto z tymi czynnościami i osobą księdza wiązałby osobę kuchty z przysłowia. Patena bowiem miała niegdyś funkcję dodatkową, związaną z istnieniem instytucji tzw. kolatora. Był to dziedzic, inaczej właściciel wsi, a tym samym opiekun kościoła, obciążony rozmaitymi świadczeniami na jego rzecz; należały do nich aż do połowy wieku XVI dziesięciny, później zaś wydatki na konserwację budynku, na jego przebudowy i odbudowy, i rozmaite inne. W zamian za to kolator miał wpływ przy obsadzaniu proboszcza, on bowiem wybierał z kandydatów tego, kto mu najbardziej odpowiadał, korzystał nadto z pewnych przywilejów podnoszących jego stanowisko społeczne w oczach parafian, zwłaszcza mieszczan i chłopów. Należała do nich „ławka kolatorska” czy miejsce w stallach obok ołtarza, a więc w prezbiterium odgrodzonym od miejsca dla ogółu wiernych. Wchodziło się tutaj wejściem bocznym przez zakrystię, bez konieczności przeciskania się przez zbitą masę zalegającą wnętrze kościoła. Znał dobrze te stosunki Sienkiewicz, gdy w zakończeniu Potopu usadowił Kmicica w ławce kolatorskiej w Upicie i tam kazał mu zetknąć się z Oleńką.

Dodaj komentarz