17 lip

KSIĄDZ W RODZIE

Żywe po dziś dzień przysłowie: „Kto ma księdza w rodzie, temu bieda nie dobodzie” „Ksiądz ”, sięga przeszłości odległej, bo średniowiecza, i przewlekłych a zawiłych procesów dziejowych, z których najgłośniejszy znamy pod nazwą reformacji. W kurii rzymskiej mianowicie, a podobnie działo się po innych kuriach biskupich, papieże i inni dostojnicy kościelni, gromadząc ogromne kapitały, obracali je zazwyczaj na uświetnienie swych rodów i rodzin. Tak było i w Polsce jeszcze w wieku XVI, gdy miejsce wygasających starych rodów magnackich zajmować poczęły nowe, w rodzaju Myszkowskich-Wielopołskich lub Krasińskich, które wy- dźwignęły się dzięki zasobom zebranym przez biskupów-podkanc- lerzy. Stosunek taki duchownych do rodów nazywano nepotyzmem, jakkolwiek wyraz ten miał właściwie inne znaczenie. Papieże, kardynałowie, biskupi, nie mający potomstwa lub nie mogący się do niego przyznać, następcami swymi robili bratanków łac. nepos lub siostrzeńców, tak że na wysokich stanowiskach kościelnych spotykało się całe dynastie stryjów i nepotów. „Łatwo zostać kardynałem, kto ma stryja papieżem”, mówi przysłowie „Papież ” odtwarzające te stosunki. Że zaś na stolicach biskupich bywało podobnie, świadczą dzieje katedr polskich, a więc o następstwo po kardynale Zbigniewie Oleśnickim zabiegał jego bratanek, Jakub z Sienna, nie dopuszczony przez Kazimierza Jagiellończyka; tak siostrzeńcem wielkiego biskupa Piotra Tomickiego był biskup-poeta Andrzej Krzycki, siostrzeńcem zaś Krzyckiego biskup Zebrzydowski.
Ten system protegowania krewnych i wzbogacania rodów kłuł ludzi w oczy i najrozmaitsi reformatorzy kościelni, pisujący traktaty i paszkwile, jak De squaloribus curiae Romanae O brudach dworu papieskiego, rzecz przypisywana Mateuszowi z Krakowa w czasach Jagiełły, atakowali energicznie nepotyzm jako podstawowe niedomaganie w organizacji Kościoła.

Dodaj komentarz