17 Lip

ŻYDA GRZEŚĆ

W toku nie kończących się debat sejmowych nad naprawą Rzeczypospolitej w czasach Zygmunta Augusta (w r. 1559) zdarzyło się, iż króla pomówiono o tajne układy z Habsburgami, dla państwa niekorzystne. Oburzony król zażądał wyjaśnień, gdy zaś posłowie milczkiem chcieli ulotnić się, rzucił pod ich adresem coś, co brzmiało jak obelga: „Widzę, że mi tego Żyda chcecie zagrześć, a ja się chcę o nim dowiedzieć, bo ja nie umiem zdradzać Rzeczypospolitej.”1 W ten sposób, w tej wspaniałej replice, po raz pierwszy spotykamy przysłowie, które Rysiński wydrukował w postaci „Żyda grześć”, Knapski zaś „Żyda tam jakiegoś grzebią (lub: zagrzebiono)”; Adalberg (s. v. „Żyd 59) 239* ”) dorzucił tu kilkanaście pozycyj dalszych, sięgających końca w. XVII (gdy jeszcze w roku 1683 przysłowiem tym posłużył się Sobieski)2, i zaznaczył, iż przysłowie znaczy „robić co potajemnie”, a wyrosło na gruncie tradycji starotestamentowej jako aluzja do dziejów Tobiasza, który towarzyszom niewoli skrycie urządzał pogrzeby, zakazane przez ciemięzcę. Brucknerowi wyjaśnienie to nie trafiło widocznie do przekonania, skoro napisał: „Przysłowie ma być wzięte od biblijnego Tobiasza”, zasłużony zaś folklorysta kielecki, ks. Siarkowski, wygrzebał u kaznodziei barokowego, Bielickiego, wyjaśnienie daleko bardziej nowoczesne: Studenci w Krakowie zwykli byli tumulty czynić, gdy trupy żydowskie na okopisko wywożono. Propter secuńtatem miasto zwykło było zamykać bramy
warty sprowadzać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *